Tak rodzi się Izmael, pierwszy syn Abrahama poprzez Hagar. Na pozór wydaje się, że plan Abrahama i Sary zadziałał. Ale Izmael nie był synem, którego Bóg im pierwotnie obiecał. Trzynaście lat później, kiedy Abraham ma 100 lat, a Sara 90, ponownie odwiedza ich sam Bóg. Takimi jednak przede wszystkim byli Abraham, Izaak i Jakub ze swymi synami. W Dziejach patriarchą nazwano również Dawida, a liturgia ponadto nadała ten tytuł Oblubieńcowi Matki Najśw. Po raz pierwszy w zbiorowym ujęciu patriarchowie pojawili się w Czwartej Księdze Machabejskiej (7, 19; 16, 25). Nazwa obejmowała Abrahama, Izaaka i do Abrahama i Sary; obiecuje, że za rok będą mieli syna. Rdz 18, 16-33 się wyczekiwany syn Izaak. Rdz 22, 1-18 Próba wiary Abrahama: Bóg każe mu złożyć w Gotowość Abrahama do porzucenia Izmaela pokazała jego dojrzałość i wiarę. Z biegiem czasu Abraham i Sara nauczyli się, że jedność wymaga zarówno bezpośredniej komunikacji, jak i osobistego poświęcenia. Utrzymanie jedności w małżeństwie jest niemożliwe bez obojga. Kluczowe wnioski na temat związku Abrahama i Sary: Patriarcha biblijny, syn Abrahama krzyżówka. izaak: Patriarcha biblijny, syn Abrahama: Inne opisy: opowiedzieć komuś, co się naprawdę czuje, myśli na jakiś Paul Brians Department of English Washington State University Pullman 99164-5020. Reading About the World is now out of print. You can search for used copies using the following information:Paul Brians, et al. Reading About the World, Vol. 1, 3rd edition, Harcourt Brace College Publishing: ISBN 0-15-567425-0 or Paul Brians, et al. Reading About the World, Vol. 2, 3rd edition, Harcourt Brace . Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre. Biblia lokalizuje to miejsce dość dokładnie. Jest to miejscowość niedaleko Hebronu, gdzie przebywał patriarcha. Leży ona na południowy zachód od Morza Martwego i od Jerozolimy. Niedaleko stąd lokalizuje się grotę Makpela, miejsce pochówku Abrahama i jego syna Izaaka. Do tego miejsca pielgrzymują żydzi, chrześcijanie i muzułmanie. Tutaj wciąż wskazuje się na dąb, zwany dębem Abrahama, gdzie patriarcha spotkał się z Panem Bogiem w osobach trzech aniołów. Mamre jest miejscem kolejnego przymierza, jakie Bóg zawarł z Abrahamem. Jego widomym znakiem miały być narodziny dziecka. „O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna”. Zapowiedź niby zwyczajna, ale przecież i Abraham, i Sara byli już starcami. Nic dziwnego, że Sara – o czym mówi Biblia – po prostu zaczęła się śmiać. Jej śmiech stał się podstawą dwóch spraw. Po pierwsze, staruszka Sara urodziła syna, który otrzymał imię Izaak. Etymologicznie jego imię wiąże się z rzeczownikiem jic’chak – „śmiech”. Po drugie, Pan Bóg, który chce obdarzyć człowieka swoją łaską i zbawieniem, przekracza ludzkie wyobrażenia i ograniczenia. Abrahama nawiedziło „trzech ludzi naprzeciw siebie”. Patriarcha powitał ich, a potem… widział w nich kogoś jednego: „A oddawszy im pokłon do ziemi, rzekł: »O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi!«”. To istotny biblijny argument za Trójcą Świętą. Owszem, wszystko jest tu dalekie od ostatecznych definicji dogmatycznych. Ale Biblia zawiera teksty, które można w pełni zrozumieć dopiero w kontekście nauczania o tym, że jest jeden Bóg, Ojciec Wszechmogący, a obok Niego Jezus Chrystus, Jednorodzony Syn Boży, i Duch Święty, który od Ojca i Syna pochodzi. Maria i Marta z dzisiejszej Ewangelii przyjmują Go w obu wymiarach, tym doczesnym – by przygotować posiłek, i tym istotniejszym, by siąść u Jego stóp i Go słuchać. • Czytaj Pismo Święte w serwisie « ‹ 1 › » oceń artykuł Patriarcha biblijny, jedyny syn Abrahama i Sary krzyżówka krzyżówka, szarada, hasło do krzyżówki, odpowiedzi, Źródła danych Serwis wykorzystuje bazę danych plWordNet na licencji Algorytm generowania krzyżówek na licencji MIT. Warunki użycia Dane zamieszczone są bez jakiejkolwiek gwarancji co do ich dokładności, poprawności, aktualności, zupełności czy też przydatności w jakimkolwiek celu. Wiedział jednak, że coś jest dobre nie dlatego, bo pochodzi od Boga – ale że dobro i Bóg to to samo. Próba Abrahama poległa na tym, że Bóg wezwał go do zabicia swego syna Izaaka, by w ten sposób ofiarować chłopca Bogu. Abraham wypełnił rozkaz Boga, zaprowadził syna na górę Moria, związał go i zamierzał zabić, jednak anioł posłany przez Boga w ostatniej chwili powstrzymał Abrahama od dokonania zamierzonego czynu. To jest główna treść przekazana w Biblii. Jej sens jest taki, że wiara polega nie tylko na przekonaniu, iż Bóg istnieje i działa w świecie, lecz przede wszystkim na zaufaniu do Boga. W opinii ludzi wierzących zaufanie do Boga, jakie wykazał Abraham, miałoby być wzorcem wiary, dlatego też on sam jest nazywany ojcem wiary. Przeciwnicy tej biblijnej historii formułują zarzut, iż tego rodzaju graniczne zaufanie do Boga, o którego istnieniu jest się mocno przekonanym, jest bardzo niebezpieczne, gdyż może prowadzić do ekstremalnych i złych czynów. Zanim będzie można się nad tym zastanowić, należy przypomnieć pewne okoliczności z życia Abrahama, gdyż to właśnie okoliczności odgrywają ważną rolę w zrozumieniu postępowania ludzi. Rozmawiał i targował się… Abraham nie miał wątpliwości, iż kontaktuje się z Bogiem, jednak w jaki sposób to się działo, możemy tylko domniemywać: czy Bóg wydawał mu polecenia we śnie, czy słyszał on głos Boga na jawie. Ten Bóg był dla Abrahama potężnym i sprawiedliwym władcą świata. To On nakazał mu wędrówkę w nieznane, to On potem obiecał Abrahamowi niezliczone potomstwo, mimo iż jego niepłodna żona była już w bardzo podeszłym wieku. To z Nim Abraham ośmielił się targować, jeśli chodzi wymiar kary, jaką Bóg zamierzał zastosować do występnych mieszkańców Sodomy i Gomory. To wreszcie ten Bóg, po bardzo wielu latach oczekiwania, spowodował, że Abraham wraz z dziewięćdziesięcioletnią żoną Sarą mieli syna Izaaka. Stała się więc rzecz z ludzkiego punktu widzenia niemożliwa. Potem jednak ten sam Bóg zażądał ofiarowania syna przez zabicie go. … teraz zamilkł Abraham wziął ze sobą drewno na ogień ofiarny, służących oraz Izaaka i wędrował trzy dni do góry Moria, którą Bóg wyznaczył na miejsce ofiary. Jedna rzecz była w tym uderzająca, zarówno wtedy, gdy usłyszał żądanie Boga, jak i w czasie całej wędrówki – Abraham zamilkł. Można tylko domniemywać, że po raz pierwszy w życiu zdał sobie sprawę z powagi treści niesionej przez słowo ‘Bóg’. Musiał więc z najwyższym wysiłkiem rozważyć, kim jest ten Bóg, z którym rozmawiał i z którym potrafił się targować. Kim On jest? Abraham na pewno nie uznawał istnienia Boga w trybie „tak jakby”, gdyż był pewny, że On jest i rządzi światem, lecz mimo to Jego dotychczasowy stosunek do Boga był w dużej mierze pragmatyczny: marzył o posiadaniu syna i o byciu ojcem wielkiego narodu, a Bóg nie tylko mu to obiecywał, lecz spełnił w końcu tę obietnicę i dał mu syna. Teraz jednak Bóg wydawał się chcieć czegoś całkiem odwrotnego i złego – pragnął On śmierci niewinnego dziecka. Milcząc, Abraham badał swoje serce, aby znaleźć odpowiedź, kim jest Bóg. Należy stwierdzić, że właśnie wtedy Abraham wziął po raz pierwszy poważnie, całkiem poważnie, wszystko, co mu się w życiu zdarzyło, i wszystko, co otrzymał od Boga – a chodziło nie tylko o wymarzonego syna, lecz także o wszystkie dobre rzeczy, o cały świat, w którym żył. To wszystko otrzymał od Boga, a więc ten Bóg nie może w rzeczywistości żądać czegoś złego, a zatem należy przyjąć, iż w jakiś sposób ocali Izaaka i jednocześnie dotrzyma obietnicy, że Abraham stanie się ojcem wielkiego narodu, mimo że – być może – Izaak będzie musiał umrzeć z jego ręki. Tego, w jaki sposób będzie to możliwe, Abraham nie mógł wiedzieć, lecz wiedział, że Bóg dał mu już wiele dobrych rzeczy, jak również wiedział, iż narodziny Izaaka były cudem. Na tej podstawie mógł Mu ufać, to znaczy, mógł być przekonany, iż w rzeczywistości Bóg nie chce i nie czyni niczego złego. Na tym jednoczesnym wglądzie serca i rozumu oparło się zaufanie Abrahama do Boga. Bóg nie czyni zła Historia o ofiarowaniu Izaaka kryje w sobie jednak jeszcze więcej ważnych rzeczy. Ukazuje ona Boga nie tylko jako Tego, który wynagradza wierność (wiarę), lecz przede wszystkim jako Tego, który nie chce i nie czyni zła, nie jest Bogiem pragnącym krwawych ofiar. To biblijne zdarzenie przedstawia Abrahama nie tylko jako ojca wiary, wiary w znaczeniu zaufania do Boga, lecz obrazuje też prawdziwy charakter Boga, z którego Abraham, wplątany w różne interesy światowe, zupełnie nie zdawał sobie sprawy. Musiał zamilknąć, aby zrozumieć, iż nie o interesy światowe chodzi w relacjach z Bogiem, gdyż Bóg jest czymś zupełnie innym niż świat. Musiał zamilknąć, aby zrozumieć, że gra interesów się skończyła i chodzi teraz o sprawy ostatecznie poważne. Bóg, ratując Izaaka, odsłonił swoją dobroć i wszechmoc, ale tym samym ujawnił, że to On jest przyszłością każdego ludzkiego istnienia, że to On ma prawo być Bogiem zazdrosnym, jak mówi nam o tym religijna tradycja, a Jego zazdrość polega na tym, iż chce, aby człowiek dążył bezinteresownie do dobra, a tym ostatecznym dobrem jest On sam. Idąc w milczeniu w kierunku góry Moria, Abraham nie dokonywał zatem żadnego skoku wiary, to znaczy nie myślał, że rzeczywista wiara w Boga, rzeczywiste zaufanie do Niego powinno być tak ostateczne, by nakazywały nawet przekroczenie nakazów moralnych, a w tym oczywistego dla niego nakazu miłości do dziecka. Nie rzucał się w otchłań tego, co niepewne, nieobliczalne, niezrozumiałe i irracjonalne, gdyż jego decyzja była oparta na wglądzie rozumu i na intuicji serca co do tego, jaki charakter ma Bóg. Ufał Bogu, bo Go znał Abraham nigdy, jak usiłował twierdzić Søren Kierkegaard, nie porzucił nakazów moralnych po to, aby wyruszyć w jakąś „podróż wiary” w kierunku tego, co nieznane. W dobroć Boga Abraham więc nigdy nie wątpił, co oznacza, że nie wątpił również w to, że Bóg jest Bogiem wiernym: jeśli wcześniej czynił dobrze, to nie będzie czynił radykalnie odwrotnie. Abraham wiedział, że może ufać Bogu, bo Go znał. Wszystko to nie oznacza, iż ten dany przez Boga nakaz był dla Abrahama łatwy do spełnienia. Sam czyn był straszny, ponadto Abraham nie wiedział, w jaki sposób jego dobry Bóg rozwiąże całą sytuację. Gdyby jednak szedł na górę Moria w wyniku czystego posłuszeństwa lub w przekonaniu, że coś jest dobre tylko dlatego, iż pochodzi z nakazu Boga, a nie jest dobre samo w sobie, wtedy nigdy nie uzyskałby statusu ojca wiary. Poszedł, aby spełnić wezwanie, lecz wiedział, iż prawdziwe dobro i Bóg to to samo. Fragment książki prof. Stanisława Judyckiego „Książeczka o człowieku wierzącym” , wydanej przez Fundację „Dominikańskie Studium Filozofii i Teologii”. Książkę można kupić w sklepiku Fundacji DSFT. fot. / amanda tipton 20 listopada 2014, 10:55 Profesor dr hab., w latach 1978 – 2002 pracownik, a pomiędzy rokiem 2002 a 2010 kierownik Katedry Teorii Poznania Wydziału Filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Od 2010 roku kierownik Zakładu Metafizyki i Filozofii Religii w Instytucie Filozofii, Socjologii i Dziennikarstwa Uniwersytetu Gdańskiego. Wieloletni wykładowca w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów. Ileż to razy chcemy dopomagać Bogu w Jego działaniu? Ileż to razy, nie pytając Go o zdanie, postępujemy w najbardziej odpowiedni dla nas po ludzku sposób? Czasami coś wydaje nam się słuszne, logiczne i rozsądne, ale czy zgodne z wolą Bożą?Z niezwykłej historii Abrahama i Sary większość z nas ma w pamięci zadziwiający dar, który dostali oni od Boga. Mimo niepłodności kobiety, Pan dał im syna, kiedy oboje byli już ludźmi w podeszłym wieku. Biblia mówi dokładnie: Sara miała wówczas nieco ponad 90 lat, Abraham zaś lat 100. Coś, co zupełnie nie mieści się w ludzkich wyobrażeniach, stało się rzeczywistością w Bożym co było wcześniej? Czy Sara wiernie czekała na obietnicę złożoną im przez Pana? Czy będąc w tak późnej starości, miała jakąkolwiek nadzieję, że zostanie matką? I w jaki sposób przyjęła ten nieprawdopodobny Boży prezent? Odpowiedzi na te pytania mogą być pomysłBóg daje więc Abrahamowi piękne przyrzeczenie:Spójrz w niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić. […] Tak liczne będzie twoje potomstwo (Rdz 15,5).Sara jednak ma pełną świadomość, że nie jest w stanie urodzić mężowi potomka. Co robi? Postanawia działać na własną rękę, zgodnie ze swoją koncepcją. A mężowi nakazuje:Ponieważ Pan zamknął mi łono, abym nie rodziła, zbliż się do mojej niewolnicy; może z niej będę miała dzieci (Rdz 16,2).Szokujące, prawda? Sara (a wtedy jeszcze „Saraj”) czyni ze swej niewolnicy, Egipcjanki imieniem Hagar, swoją surogatkę. Trzeba nam jednak wiedzieć, że było to dopuszczalne postępowanie z obowiązującym wówczas społecznym prawem. Ale czy zgodne z prawem Bożym i Jego wizją małżeństwa? Postępowanie Saraj możemy interpretować co najmniej dwojako…Sara jako asystentka BogaZ jednej strony czujemy mocny niesmak tej sytuacji. Widzimy wykonanie przez nią jednego kroku (a może raczej susa) za dużo i wyjście przed szereg Bożych planów. Chciała przyspieszyć bieg wydarzeń i pojawiły się tego konkretne konsekwencje – oto jej mąż stał się ojcem dziecka, które nosi w swym łonie jej niewolnica. I to za wskazaniem Saraj! Zgodnie z prawem to ona była matką dziecka. Ale jak później się dowiemy, nigdy tak naprawdę się nią nie postępowanie jest nam tak bliskie. Ileż to razy chcemy dopomagać Bogu w Jego działaniu? Ileż to razy, nie pytając Go o zdanie, postępujemy w najbardziej odpowiedni dla nas po ludzku sposób? Czasami coś wydaje nam się słuszne, logiczne i rozsądne, ale czy zgodne z wolą Bożą? Współczesny świat również nie uczy nas – drugie imię matekPrzestrzeń oczekiwania jest bardzo ważna w macierzyństwie. Jako matki mamy silną tendencję do tego, aby wyprzedzać nasze dzieci w działaniu. Oczywiście kierują nami dobre intencje – zupełnie jak Sarą. Chcemy coś przyspieszyć, kogoś wyręczyć, doradzić… Ale zapominamy o tym, że czasami musimy pozwolić naszemu dziecku działać na własną rękę. Nawet jeśli miałoby to przynieść nieprzyjemne konsekwencje. Lekcja płynąca z trudnych doświadczeń i pozostawienie dziecku wyboru mogą być dużo cenniejsze niż macierzyński kaftan macierzyństwo, szczególnie w tym pierwszym okresie, kiedy dzieci potrzebują nas bardziej, jest dla nas, kobiet, czasem oczekiwania. Oczekiwania na rozwój naszych dzieci, ale też – głęboko w naszych sercach – oczekiwania na nas same. Na nasze marzenia. I tu gdzieś w tym wszystkim czujemy zrozumienie wobec Sary, która te marzenia chce przyspieszyć. Jednak Bóg ma dla nas odpowiedź – nawet jeśli musimy zaczekać dłużej, On czeka z czymś nieporównywalnie lepszym, niż same byśmy sobie jako inicjatorkaZ drugiej strony, w tym pośpiechu Saraj widzimy ogromną ufność w Boże słowo. Bo skoro Pan obiecał mojemu mężowi, że da mu potomka, a ja jestem bezpłodna, to trzeba zrobić coś, aby stało się, jak zapowiedział Bóg. Możemy jej współczuć – z pewnością w jej sercu było cierpienie, bo nie mogła być matką. Ale Saraj nie zagrzebuje się w żalu, lecz ufa. A przejawem tej ufności jest zakasanie rękawów i tu więc kobietę inicjatorkę, działaczkę, do której same chciałybyśmy przyjść z prośbą o poradę. Kobietę, którą chciałybyśmy mieć w swojej drużynie, bo z nią z pewnością zaszłybyśmy obietnicaBóg, podobnie jak Ewie, nadaje Saraj nowe imię w nowych okolicznościach podczas przymierza zawieranego z Abramem (zaraz potem – Abrahamem):Żony twej nie będziesz nazywał imieniem Saraj, lecz imię jej będzie Sara. Błogosławiąc jej, dam ci z niej syna, i będę jej nadal błogosławił, tak że stanie się ona matką ludów i królowie będą jej potomkami (Rdz 17, 15-16). Żona twoja, Sara, urodzi ci syna, któremu dasz imię Izaak (Rdz 17,19).„Sara” to „księżniczka”. Zmiana imienia oznaczała otrzymanie nowego posłannictwa, nowego zadania. I taką nową odpowiedzialność otrzymuje Sara, kiedy pod jej sercem, w wieku 90 lat, zgodnie z obietnicą Boga, zaczyna rozwijać się nowe życie. Staje się matką. 90-letnią matką-księżniczką, wybraną przez jest wierny. Jest niesamowity. Potrafi wyprowadzić dobro nawet z najgorszego bałaganu, który zrobiliśmy. Pozwala też jednak przyjąć wszystkie konsekwencje płynące z naszych działań – również tych niezgodnych z Jego także:Biblijne matki. Batszeba – ta, która dostała drugą szansęCzytaj także:Biblijne matki. Noemi – ta, która straciła, aby zyskać więcejCzytaj także:Biblijne matki. Tamar – ta, która wzięła sprawy we własne ręce Kapitola 18 Abraham anděly za hostě měl. 10 Sáře syn zaslíben. 17 Zkažení Sodomy předpovědíno. 1 Ukázal se pak jemu Hospodin v rovině Mamre; a on seděl u dveří stanu, když veliké horko na den bylo. 2 A když pozdvihl očí svých, viděl, a aj, tři muži stáli naproti němu. Kteréžto jakž uzřel, běžel jim vstříc ode dveří stanu, a sklonil se až k zemi. 3 A řekl: Pane můj, jestliže jsem nyní nalezl milost před očima tvýma, prosím, nepomíjej služebníka svého. 4 Přineseno bude trochu vody, a umyjete nohy své, a odpočinete pod stromem. 5 Zatím přinesu kus chleba, a posilníte srdce svého; potom půjdete, poněvadž mimo služebníka svého jdete. I řekli: Tak učiň, jakž jsi mluvil. 6 Tedy pospíšil Abraham do stanu k Sáře, a řekl: Spěšně tři míry mouky bělné zadělej, a napec podpopelných chlebů. 7 Abraham pak běžel k stádu; a vzav tele mladé a dobré, dal služebníku, kterýžto pospíšil připraviti je. 8 Potom vzav másla a mléka, i tele, kteréž připravil, položil před ně; sám pak stál při nich pod stromem, i jedli. 9 Řekli pak jemu: Kde jest Sára manželka tvá? Kterýžto odpověděl: Teď v stanu. 10 A řekl: Jistotně se navrátím k tobě vedlé času života, a aj, syna míti bude Sára manželka tvá. Ale Sára poslouchala u dveří stanu, kteréž byly za ním. 11 Abraham pak i Sára byli staří a sešlého věku, a přestal byl Sáře běh ženský. 12 I smála se Sára sama v sobě, řkuci: Teprv když jsem se sstarala, v rozkoše se vydám? A ještě i pán můj se sstaral. 13 Tedy řekl Hospodin Abrahamovi: Proč jest se smála Sára, řkuci: Zdaliž opravdu ještě roditi budu, a já se sstarala? 14 Zdaliž co skrytého bude před Hospodinem? K času určitému navrátím se k tobě vedlé času života, a Sára bude míti syna. 15 Zapřela pak Sára a řekla: Nesmála jsem se; nebo se bála. I řekl Hospodin: Neníť tak, ale smála jsi se. 16 Tedy vstavše odtud muži ti, obrátili se k Sodomě; Abraham pak šel s nimi, aby je provodil. 17 A řekl Hospodin: Zdali já zatajím před Abrahamem, což dělati budu? 18 Poněvadž Abraham jistotně bude v národ veliký a silný, a požehnáni budou v něm všickni národové země. 19 Nebo znám jej; protož přikáže synům svým a domu svému po sobě, aby ostříhali cesty Hospodinovy, a činili spravedlnost a soud, aťby naplnil Hospodin Abrahamovi, což mu zaslíbil. 20 I řekl Hospodin: Proto že rozmnožen jest křik Sodomských a Gomorských, a hřích jejich že obtížen jest náramně: 21 Sstoupím již a pohledím, jestliže podle křiku jejich, kterýž přišel ke mně, činili, důjde na ně setření; a pakli toho není, zvím. 22 A obrátivše se odtud muži, šli do Sodomy; Abraham pak ještě stál před Hospodinem. 23 V tom přistoupiv Abraham, řekl: Zdali také zahladíš spravedlivého s bezbožným? 24 Bude-li padesáte spravedlivých v tom městě, zdali předce zahubíš, a neodpustíš místu pro padesáte spravedlivých, kteříž jsou v něm? 25 Odstup to od tebe, abys takovou věc učiniti měl, abys usmrtil spravedlivého s bezbožným; takť by byl spravedlivý jako bezbožný. Odstup to od tebe; zdaliž soudce vší země neučiní soudu? 26 I řekl Hospodin: Jestliže naleznu v Sodomě, v městě tom, padesáte spravedlivých, odpustím všemu tomu místu pro ně. 27 A odpovídaje Abraham, řekl: Aj, nyní chtěl bych mluviti ku Pánu svému, ačkoli jsem prach a popel. 28 Co pak, nedostane-li se ku padesáti spravedlivým pěti, zdali zkazíš pro těch pět všecko město? I řekl: Nezahladím, jestliže najdu tam čtyřidceti pět. 29 Opět mluvil Abraham a řekl: Snad nalezeno bude tam čtyřidceti? A odpověděl: Neučiním pro těch čtyřidceti. 30 I řekl Abraham: Prosím, nechť se nehněvá Pán můj, že mluviti budu: Snad se jich nalezne tam třidceti? Odpověděl: Neučiním, jestliže naleznu tam třidceti. 31 A opět řekl: Aj, nyní počal jsem mluviti ku Pánu svému: Snad se nalezne tam dvadceti? Odpověděl: Nezahladím i pro těch dvadceti. 32 Řekl ještě: Prosím, ať se nehněvá Pán můj, jestliže jednou ještě mluviti budu: Snad se jich najde tam deset? Odpověděl: Nezahladím i pro těch deset. 33 I odšel Hospodin, když dokonal řeč k Abrahamovi; Abraham pak navrátil se k místu svému.

biblijny syn abrahama i sary