Informacja – Na tym kanale streamuje i nagrywam gameplaye z gier. =====LINK DO POBRANIA TEKSTUR: https://texture-p
Przez 10 lat była dyrektorką szkoły średniej, a przez kolejnych 17 zarządzała gminą Czyżew. Teraz, tak jak jej mąż, będzie działać na ogólnopolskiej arenie. Anna Bogucka najbliższe
#7 Jak zrobić sterowanie radiem samochodowym poprzez pilota #8 Stacyjka do odpalania samochodów w grze V.4 #9 [Arduino] Jak zrobić wskaźnik wysterowania (VUmeter) #10 Jak zrobić panel przycisków (ButtonBox) #11 Jak zrobić zabezpieczenie komputera przed małymi dziećmi #12 Jak połączyć radio samochodowe w domu #13 Jak zrobić detonator
2. Czy muszę umieć kodować, żeby zrobić stronę w WebWave? Kreator stron www WebWave nie wymaga od Ciebie znajomości kodowania. Swoją stronę stworzysz bez potrzeby użycia HTML i CSS. 3. Czy moja strona będzie dobrze wyglądać na urządzeniach mobilnych? Tak. W WebWave stworzysz stronę dostosowaną do urządzeń mobilnych.
Jak poznać swój system operacyjny? 2014-01-12 15:45; Własny system operacyjny 2019-04-02 17:27; Jak zrobić system operacyjny w Javie? 2014-09-11 18:36; Własny system operacyjny w C++ 2023-03-02 20:53; Jak zrobić własny system wtyczek 2012-07-26 12:43; System operacyjny 2009-07-02 23:52; System operacyjny 2003-09-12 21:16; System
W tym momencie możemy rozszczepić te pakiety i przejść do właściwej części tego wpisu czyli jaki zrobić Power Bank. Poniżej przedstawię schemat jak połączyć ogniwa z ładowarką i przetwornicą Step-Up: Przewody z pakietu podłączamy do ładowarki pod B+ i B- odpowiednio dla plusa pakietu oraz minusa pakietu. Następnie OUT- i
. Cześć! Chciałbym zaprezentować poradnik krok po kroku jak zbudować przenośny bank energii. Urządzenie służy do ładowania naszych urządzeń elektronicznych zasilanych napięciem ~ 5V. Jest to przydatny gadżet do szkoły lub na weekend jako przenośna ładowarka 🙂 Zaczynamy! Lista potrzebnych elementów Do budowy naszego powerbank’u potrzebujemy następujących rzeczy: 2x Bateria typu akumulatorek – ważne jeśli chcemy mieć urządzenie z prawdziwego zdarzenia (możliwość doładowywania) Przetwornica typu Step-Up o napięciu wyjściowym 5 V (może być zakresowa np. od 4-35V) o prądzie ładowania powyżej 1A Ładowarka akumulatorów Li-Ion z wtykiem micro usb Włącznik dwu pozycyjny on/off Gniazdo USB typ żeński Kabelki do łączenia – proponuję użyć odrobinę grubszych przewodów zmniejszając przy okazji ich opór obudowa na powerbank Multimetr do ustawienia napięcia wyjściowego Lutownica, cyna, kalafonia Mamy wszystko więc zabierajmy się do pracy. Przygotowywanie powerbanka Oto schemat blokowy układu: Węzeł (czyli punkt łączenia) ładowarki akumulatora z plusem baterii można zrobić albo na włączniku (tak jak na schemacie) albo można poprowadzić bezpośrednio przewód od baterii do wyjścia na ładowarce. Takie rozwiązanie pozwala nam ładować urządzenie bez załączania włącznika 🙂 Zabawę zaczynamy od połączenia równolegle baterii. Połączenie równoległe tj. plus jednej baterii z plusem drugiej baterii i minus pierwszej z minusem drugiej, daje nam dwie korzyści. Zwiększa nam ono całkowity prąd wyjściowy z baterii oraz zwiększa ich pojemność. Mając dwie baterie o pojemności 2200mAH i łącząc je równolegle otrzymujemy „jedną” baterię o pojemności 4400mAH. Oczywiście analogicznie możemy podłączyć więcej baterii zwiększając coraz bardziej pojemność. Ja zastosowałem ogniwa Samsunga 18650 . Kluczowe jest łączenie takich samych ogniw. Następnym krokiem jest połączenie ładowarki akumulatorów, przewody od baterii lutujemy do wyjść oznaczonych BAT+ i BAT- Ładowarka do akumulatorów Teraz, na przewodzie plusowym lutujemy włącznik dwu pozycyjny, pozwala nam on na odcięcie napięcia od przetwornicy dzięki czemu nie rozładujemy swoich baterii 🙂 Włącznik jest swoistym przedłużeniem obwodu więc lutujemy do jednej nóżki plusa od baterii, a do drugiej nóżki lutujemy przewód plusowy do przetwornicy. Ma ona określony kierunek podbijania napięcia więc musimy zwrócić uwagę na strzałkę w którą stronę układ działa. W moim przypadku należy wlutować się w wejścia IN+ oraz IN- Do In+ lutujemy przewód który wlutowaliśmy do włącznika. Żeby doprowadzić minusa do IN- robimy węzeł na ładowarce akumulatorów i doprowadzamy go do przetwornicy. W ten sposób mamy zlutowany niemalże cały układ! Kluczowym elementem w tej chwili jest ustawienie napięcie wyjściowego (OUT) na przetwornicy. Napięcie ustawiamy potencjometrem zaznaczonym na obrazku ( może się on różnić w zależności od wersji). Podłączamy nasz multimetr pod wyjście przetwornicy w miejsce OUT+ i OUT- ustawiamy na napięcie stałe, zakres wystarczy 20V. Kręcimy potencjometrem w jedną ze stron, aż do osiągnięcia oczekiwanego napięcia. Takim napięciem na wyjściu jakie ustawimy będziemy ładować nasze urządzenia, a więc nie może być za wysokie. Zgodnie z Prawem Ohma: Natężenie prądu jest wprost proporcjonalne do przyłożonego napięcia i odwrotnie do oporu (rezystancji) : I=U/R Tak więc, im większe damy napięcie i im mniejszą rezystancję układu zapewnimy tym otrzymamy większe natężenie prądu ładownia – na czym również nam zależy- im większy prąd tym szybciej nasze urządzenie się naładuje. Bezpiecznym napięciem jest oczywiście 5V lecz z autopsji powiem wam, że na napięciu 5,8V telefon również poprawnie się ładuje, delikatnie wyższe napięcie nie szkodzi a zgodnie z prawem Ohma zyskujemy wyższy prąd skracając przy tym czas ładowania Kolejnym etapem jest przylutowanie gniazda USB do przetwornicy. Gniazdo USB ma 4 piny Opis wyprowadzeń portu USB Nas interesuje zasilanie więc wykorzystujemy skrajne piny. GND = minus VCC = +5V. Ja wykorzystałem kątowe gniazdo i w moim przypadku 1 pin był plusem a ostatni minusem. Gniazdo USB – lutowanie Teraz, przed podłączeniem telefonu, dobrze jest sprawdzić jakie mamy napięcie na gnieździe. Wykluczy to możliwość zamienienia biegunów prowadząc do ewentualnego uszkodzenia! Polecam przykleić elementy klejem na gorąco, uniemożliwi to ruszanie się wtyczek itp. Powyżej widać jak prezentuje się w moim wypadku złożony powerbank. To wszystko! Dziękuje i życzę miłego używania. autor: Bartłomiej Fenik Artykuł zgłoszony do konkursu świątecznego Sponsorem nagród jest firma Kamami oraz Hybrid Lizard:
Jakiś czas temu opisywałem jak zrobić samodzielnie pojemny powerbank za kwotę ok 20 złotych. Wpis cieszył się dużym powodzeniem, więc wracam do tematu. Tym razem będzie przepis, jak powerbank mieć za darmo, gratis, za zero złotych, zero groszy. Niemożliwe ? a jednak da się. Byłem dzisiaj w moim ulubionym szwedzkim markecie wielobranżowym Jula na gdańskich Szadółkach, kupić jakieś pierdołki do instalacji elektrycznej w moim mini camperze Seat Inca. Zabrałem się za wykonanie instalacji 12V w części nazwijmy to mieszkalnej. Będzie o tym oczywiście osobny artykuł na blogu. Wracając do Juli i powerbanka. Podczas poszukiwania potrzebnych gadżetów, o mało nie wyłożyłem się zahaczając nogą, o stojący na środku alejki kosz z dobrami jakimiś. Szpetnie zakląłem pod nosem, ale zaraz mi przeszło, jak tylko zobaczyłem co za dobra w tym koszu leżą, i jak można je mieć: W koszu jak widać jest całe stado powerbanków, o pojemności 2200 mAh kosztujący normalnie 29,99 zł. Okazało się, że nie trzeba monet aby taki dostać! Wystarczy na swojego smartfona pobrać aplikację Jula, otworzyć ją, a tam czeka już na nas kupon/bon/talon/kwit, jak zwał tak zwał na darmowy powerbank od Jula. Potem już tylko powerbank w garść i do kasy. W kasie wystarczy pokazać kod z kuponu i powerbank jest nasz. Za zero złotych, zero groszy. Sama aplikacja, jest bardzo pomocna, oprócz katalogu produktów, można w niej zachować listę zakupów, znaleźć dane kontaktowe do wybranego sklepu Jula, oraz przejrzeć aktualne promocje. Nie trzeba nigdzie się logować, podawać swoich danych, e-maili, telefonów, adresów. Nie trzeba też niczego kupować, choć przyznam szczerze, że jeszcze nie udała mi się taka sztuka, aby pojechać do Jula i nic nie kupić… Co to za powerbank? Ano całkiem fajny. Jak wspominałem ma pojemność 2200 mAh, powinien zatem wystarczyć do naładowania do pełna przeciętnego smartfona. Na wyjściu podaje prąd o napięciu 5V i maksymalnym natężeniu 1A. Wielkość obudowy zbliżona jest do ogniwa 18650, i zapewne takie właśnie kryje się w środku (szkoda mi go rozbierać, więc pozostanę przy domysłach). Wykonana jest z tworzywa sztucznego, w kolorach firmowych sklepów Jula, czyli czerwono białych. Powerbanka wyposażono w dwa porty USB – standardowy do ładowania urządzeń, oraz microUSB do naładowania samego powerbanka. W okolicy portów jest mała dwukolorowa dioda LED. Podczas ładowania powerbankiem świeci się na niebiesko, podczas ładowania powerbanka na czerwono. Co ciekawe zaglądając do wewnątrz widać kolejną na stałe świecącą się niebieską diodę LED. nie wiem jakie jest jej zadanie, ale niestety będzie ona stale pobierać jakiś tam minimalny prąd z urządzenia. W komplecie oprócz samego akumulatora jest jeszcze przewód USB – microUSB oraz instrukcja obsługi. No właśnie instrukcja obsługi… Czy nie przypomina ona Wam jakiegoś innego, szwedzkiego sklepu ??????? Aż dziw, że nie dostarczono powerbanka w częściach do samodzielnego złożenia 🙂 Jakiś czas temu dostałem od Chińczyków maszynkę do pomiaru pojemności, składającą się z multi miernika i sztucznego obciążenia, tudzież rezystora regulowanego w zakresie 1A i 2A. Podłączyłem więc to do Julowego powerbanka. Po obciążeniu w pełni naładowanego urządzenia prądem 1A i rozładowaniu do cna, otrzymałem pomiar pojemności rzędu ok 1600 mAh. Jak się wczytać w cyferki na obudowie znajdziemy informację, że pojemność realna to 8,1 Wh. Wykonując proste obliczenie 1600 mAh x 3,7 (napięcie baterii typowego smartfona) dostajemy wartość 6,1 Wh. Jest więc dobrze, acz do deklarowanego 2200 mAh i 8,1 Wh trochę brakuje. Dziwić się nie trzeba, reszta to straty, oraz jakość samego ogniwa użytego w powerbanku. Miałem w rękach ogniwa o znamionowej pojemności 4000 mAh, które miały nie wiecej niż 400 mAh… Summa Summarum – darowanemu koniu w zęby lepiej nie zaglądać, bo i po co ? Czyż nie lepiej się cieszyć z darmowego, całkiem sprawnego powerbanka, który z powodzeniem naładuje standardowego smartfona i da kilka a nawet kilkanaście dodatkowych godzin pracy ? Dziękuję Jula! Promocja w Jula trwa do wyczerpania zapasów. W koszu było jeszcze trochę tych powerbanków, ale nie mam pojęcia czy dosypują nowych, warto więc się pospieszyć. Sieć Jula nie ma nic wspólnego z tym wpisem – nie inspirowała, nie płaciła za niego, nie konsultowałem go też z nimi w żaden sposób.
Biblioteka dla LCD: Biblioteka SoftI2CMaster do komunikacji z baterią: Program z obsługą wyświetlacza: Oryginalny program: Link do projektu PackProbe: Jak podłączyć wyświetlacz: Odwiedź bloga! :) W dzisiejszym artykule trochę pomajsterkujemy i stworzymy powerbanka z baterii do laptopa z wyświetlaczem wykonania tego powerbanku będą na potrzebne:- Bateria z laptopa,- Arduino,- Środowisko Arduino IDE,- LM317 x2,- 3x rezystor 330 om,- 2x rezystor 10k,- 2x rezystor 1k,- 3x kondensator 25v, 1000uF,- 2x radiator,- Wyświetlacz LCD 2x16,- Złącza USB,- 2x włącznik,- Potencjometr 10k,- Dioda LED,- samym początku musimy zastanowić się nad tym co w ogóle ta bateria do nas gada. W tym celu trzeba dogadać się z oryginalnym kontrolerem baterii po przez magistrale. Przyda nam się tu strona z opisem całej procedury ( http://powercartel. com/projects/packprobe/battery-connection/). Oryginalny kod i zmodyfikować znajdziesz tu: https://drive. google. com/open?id= do laptopa komunikuje się z nim za pomocą magistrali. Przewiduje ona że baterie zgłaszają się zwykle na adresie jedenaście i można je odpytać o różne dane np.: prąd ładowania i rozładowania, napięcie całego pakietu i wiele projektu przewidzieli komunikacje wyłącznie po przez serial port. Jednak my zastosowaliśmy wyświetlacz. Tu znajdziecie program z obsługą wyświetlacza: https://drive. google. com/open?id=0B3NL4BSSSq8ZTzJzd0h1aHJQUDA. Jednak w tym wypadku trzeba zrezygnować z konwertera, ponieważ biblioteki Softl2CMaster i LiquidCrystal_I2C gryzą się ze sobą. Ciągnie to za sobą konieczność dodania rezystora dla diody podświetlanej oraz potencjometru 10k dla ustawienia kontrastu oraz zwiększa liczbę zajętych pinów z dwóch do to jednak działa? Po zwarciu jednego z pinów baterii do masy ta zaczyna podawać napięcie, które wędruje po przez włącznik na elementach 317 w towarzystwie 1000- mikrofaradowych kondensatorów. Bateria ma na wyjściu około 15V. Zasilanie Arduino odbywa się po przez wejście VIN. Odebrane dane wysyłane są na wyświetlacz. Gotowe!
Zarówno podróżując rowerem jak i camperem przydaje się od czasu do czasu trochę prądu. Jest wiele sposobów skąd takowy wziąć i jak go magazynować. Ja o tym drugim, czyli o magazynowaniu prądu, dzisiaj trochę chciałbym napisać. Pokazywałem już wielokrotnie na blogu różnego rodzaju powerbanki . Pojemność, większa mniejsza, rozmiary takie i owakie. Wszystkie one jednak mają jedną – sporą wadę. Są dosyć drogie jak na możliwości które oferują. Przeglądając różne portale aukcyjne, strony internetowe, poradniki itp. postanowiłem pojemnego powerbanka zbudować sobie sam. Przy okazji nie wydać na tel cel więcej jak 40 złotych. Udało się za połowę tej kwoty… Na pierwszy ogień poszło poszukiwanie odpowiednich ogniw/baterii / akumulatorków. W większości powerbaków siedzą ogniwa typu 18650. Jest to dosyć spore, dosyć pojemne i niedrogie ogniwo. Ma też wady – jest dosyć niestabilne i bywa niebezpieczne jeśli się z nim obchodzić nieostrożnie. Postanowiłem z takich ogniw skorzystać , tym bardziej, że występują one dosyć licznie w starych bateriach laptopowych. W każdej takiej baterii jest ich 6, 9 a nawet 12 sztuk. Część ogniw w takiej baterii jest zawsze zużyta do granic możliwości, ale często gęsto wiele z nich daje się jeszcze z powodzeniem wykorzystać. Miałem trzy takie baterie, z który wyjąłem w sumie 24 ogniwa. Sprawdziłęm je wszystkie w ładowarce LiitoKala Engineer Lii-260, rozładowując je do ok 3V i następnie ładując do V. Wywaliłem z tego 8 sztuk, których pojemność oscylowała poniżej 1000 mAh, lub miały np uszkodzone osłonki. Pozostałe miały od 1500 do 2500 mAh pojemności. Co ciekawe, wszystkie były sprawne, nie było ani jednego ogniwa całkowicie martwego. Następnie kupiłem od chińczyków z Aliexpresu obudowę do powerbanka. Jest to gotowa plastykowa obudowa z elektroniką. Wyposażona jest w dwa wyjściowe porty USB. Jeden daje 2 Ampery na wyjściu drugi 1 A. Obok nich są dwa wejściowe w standardzie micro USB. Dlaczego dwa tego nie wiem, oba działają, ale podłączenie dwóch ładowarek nic nie daje, ładuje się z jednego (dowolnego) portu. Obudowa wyposażona jest także wyświetlacz LCD, pokazujący stan naładowania powerbanka, oraz standardowo jak każda chińska elektronika wszelaka – w latarkę…. Do obudowy można zapakować 8 sztuk ogniw 18650. Można włożyć ich oczywiście mniej, jeśli tyloma nie dysponujemy. Obudowa działa poprawnie już z jednym ogniwem. W ten oto sposób otrzymujemy powerbank o pojemności nawet mAh (przy zastosowaniu 8 ogniw o pojemności 2500 mAh). Koszta, bo to jest w tym wszystkim najważniejsze: Wykorzystując stare laptopowe baterie kosztuje to ok 4 dolarów za obudowę na 8 ogniw (z wysyłką do Polski). Jeśli nie mamy takich baterii, można na tzw. „największym portalu aukcyjnym” kupić za kilka złotych stare zużyte baterie laptopowe i wydłubać sobie z nich ogniwa. Można też oczywiście kupić nowe ogniwa, jednak koszt będzie wtedy znacznie wyższy. W tym ostatnim wypadku polecam ogniwa markowe – Sony, LG, Samsung. Nie kupujcie badziewia z portalu aukcyjnego za kilka złotych sztuka. Są niebezpieczne i nie mają nawet 1/10 nominalnej pojemności. Znaczenie lepsze od takich ogniw są używane „laptopówki” . Kupując nowe ogniwa 18650, polecam np Sony VTC5 w cenie ok 20 zł sztuka. Obudowę i ładowarkę można kupić na portalu Aliexpress: obudowa: ładowarka: Ładowarka to oczywiście dodatek, nie jest niezbędna, aczkolwiek pomaga w „segregacji” ogniw. Test polowy, niezbyt dokładny, ale dający pewien pogląd co można wyciągnąć z ogniw wydłubanych ze starych laptopowych baterii pokazał, że jest naprawdę nieźle. Naładowanym do pełna powerbankiem wyposażonym w 3 ogniwa o pojemności ok 2400 mAh, 4 o pojemności ok 1700 – 1800 mAh, oraz jedno ok 1500 mAh naładowałem telefon szajsung Galaxy Grand Prime 3 razy od 10% do pełna, dwa razy telefon CAT B15 od ok 15% do pełna, czytnik ebooków Kindle od zera do pełna i jeszcze mam 10 % pojemności powerbanka. Krótko mówiąc – prądu na dobry tydzień ładowania jednego smartfona. Za cenę poniżej 20 zł – jak dla mnie rewelacja. Pytania ? Sugestie ? – proszę o zostawienie ich w komentarzach. Jest to pierwszy z serii wpisów o dobrych, tanich, świetnych jakościowo rzeczach zakupionych przeze mnie w Chinach za pośrednictwem portalu Aliexpress oraz Ebay. Linki do konkretnych ofert znajdziecie w tekście. Kolejne już niedługo.
Powerbank idealny to coś, czego szukam od lat. Taki sprzęt musiałby w sobie połączyć szereg w znacznej mierze sprzecznych aspektów i zawsze należy nastawić się na pewien kompromis. Z pewnych funkcji i cech rezygnować jednak nie warto. Zanim przejdziemy do przeglądu powerbanków, uporać musimy się z kilkoma kwestiami. Zadać pytanie o to skąd są aż tak wielkie rozbieżności pojemności czy ustalić czego tak właściwie należy oczekiwać od dobrego powerbanku. Pojemność na opakowaniu nijak ma się do rzeczywistej 10 000 mAh na pudełku, mamy telefon z baterią 3000 mAh, więc wydawać by się mogło, że powerbanku wystarczy nam na 3 naładowania i jeszcze coś zostanie. Tymczasem nie – realnie spodziewać należy się 2 pełnych ładowań i to o ile kupiliśmy sprzęt wysokiej klasy. Przyczyny tego stanu rzeczy są dwie: sprawność i sposób wyliczenia pojemności. Sprawność rzędu 90% jest już powodem do dumy producentów. Z kolei na zamieszanie z pojemnością ma wpływ napięcie ogniw wykorzystanych do budowy powerbanku. Z reguły jest to 3,7 – 3,8 V, podczas gdy proces ładowania telefonu realizowany jest z wykorzystaniem napięcia 5V i wyższego. Dzielimy więc 3,7V przez 5V, wynikiem mnożymy deklarowaną pojemność i mamy pojemność rzeczywistą dla pięciowoltowego ładowania przez port USB. Po takim "odcięciu" z 10 000 robi się nam 7400 mAh. Teraz uwzględnijmy sprawność, a więc skuteczność naszego ładowania pomniejszoną o wszelkiego rodzaju straty (głównie cieplne). 7 400 mAh * 90% = 6 660 mAh. Tym sposobem, w przypadku nowego powerbanku o wysokiej sprawności spokojnie możemy odciąć 1/3 pojemności z pudełka. Bardzo szanuję producentów, którzy za nas to wyliczają sami – np. Platinet podaje nawet na obudowie, że te 10 tys. to dla 5V i 1A w praktyce 6800 mAh. Niegłupim pomysłem jest też przerzucenie się z amperogodzin (Ah) na watogodziny (Wh). Te ostatnie w bezwzględny sposób określają pojemność akumulatora – bez znaczenia jest prąd ładowania. Biorąc jako przykład wyżej wspomnianego Platineta, według opisu ma on pojemność 37 Wh, iPhone Xs ma pojemność 10,13 Wh. Przy sprawności rzędu 90% (efektywne 33,3 Wh po stronie powerbanku) mamy więc możliwość przeprowadzenia 3 ładowań z górką, minus straty po stronie iPhone’a. Chcąc zaś to wyliczać w amperogodzinach jest trochę bardziej skomplikowanie. Pojemność 2658 mAh baterii iPhone’a dla napięcia 3,81V musielibyśmy przeliczyć na 2025,4 mAh dla 5V. Następnie ten wynik staje się dzielnikiem pojemności powerbanka (6660 mAh z 10 000 mAh) i też mamy 3 ładowania minus straty po stronie iPhone’a. Jak by tego nie liczyć, zamiast z pozoru 4 ładowań iPhone’a mamy 3. Szybkość ładowania i złącza Porządny powerbank powinien szybko ładować zarówno podłączane do niego urządzenia, jak i sam ładować się tak szybko, jak się tylko da. Szybkie ładowanie opisywane jest przez szereg standardów, w tym producenci akcesoriów czasem wymyślają sobie własne i np. 2,4A przy 5V, z regulowanym natężeniem, przemianowują na tajemniczo brzmiący VoltIQ. To, co powinno Was interesować obecnie to najnowszy standard PD, czyli Power Delivery (15 – 100 W) oraz Quick Charge, najlepiej w wersji lub nowszej. Tutaj uwaga, smartfony Huaweia mają własny standard szybkiego ładowania SuperCharge (22,5 i 40W), który znajdziecie niemal wyłącznie w powerbankach tego producenta. Jeśli zaś mamy też dodatkowo „zwyczajne” złącze USB, niech ma ono prąd choć 2 – 2,4 Ampera. Pamiętajmy też, że z racji dużej pojemności powerbanków w stosunku do telefonów, czas ładowania powerbanku to krotność czasu ładowania naszego smartfonu. Można jednak nawet potężne powerbanki ładować bardzo szybko, pod warunkiem, że mają one w pozycji „Input” wsparcie dla szybkich standardów ładowania. Zdarza się w tym miejscu nawet 45 W, co może oznaczać w praktyce redukcję czasu ładowania z kilkunastu godzin do 2-3. Obecnie panujący nam standard przewodów ładowania to USB-C. Z reguły powerbanki mają na wyjściu duże złącza USB-A, do których podłączymy dowolny przewód. Warto natomiast by nasz powerbank miał złącze USB-C na wejściu, a jeszcze lepiej, jakby możliwe było do wyboru ładowanie przez USB-C lub microUSB. Wtedy nie zaskoczy nas w terenie żadna sytuacja. Lepiej jest zawsze mieć więcej niż jedno złącze wyjścia, służące do podpinania telefonu i innych sprzętów. Warto jednak przy tym zwrócić uwagę jaki jest maksymalny łączny prąd ładowania (wyrażany przez producentów w Amperach lub jako łączna moc w Watach). Może się bowiem zdarzyć, że podłączenie 2 telefonów sprawi, że każdy z nich ładować się będzie z połową szybkości. Wielkość ma znaczenie Gdy rozmarzony geek kupuje swój pierwszy powerbank zwykle zwraca uwagę głównie na pojemność powerbanku. A potem przychodzi nam z Chin wielka cegła, której nie chce nam się ze sobą nigdzie zabierać. Zwykle duży powerbank to też długi czas ładowania, więc potem chodzimy z cegłą w dodatku naładowaną tylko częściowo. Fajnie jest mieć zarówno malutki powerbank na krótkie sytuacje kryzysowe, jak i większy, który np. służyć nam będzie na biwaku czy podczas dłuższych podróży, a w mniejszym stopniu do zabierania go ze sobą na zakupy do spożywczaka. Gdy już o ergonomii mowa, bardzo ostrożnie należy podchodzić do wszystkich kantów obudowy i metalowych wstawek. Ostatnią rzeczą o jakiej marzycie są rysy na ekranie spowodowane przez powerbank w torbie czy kieszeni, a już koszmarem byłoby stłuczenie ekranu przesadnie wyszlifowanym powerbankiem. Zaokrąglenia i matowe plastiki to najlepsze co możemy znaleźć w konstrukcji. Świetnie sprawdza się też guma, choć unikajcie białej, jeśli nie chcecie, by szybko zaczęły się gromadzić przebarwienia i zabrudzenia (Tronsmart z niniejszego zestawienia ma ten problem). Koniecznym elementem jest też rzecz jasna jakaś informacja o poziomie naładowania. Wyświetlacze są z reguły przesadą, choć przy bardzo dużych pojemnościach nie są takie głupie. 4 diody informujące o naładowaniu wystarczają w większości sytuacji. Wracając zaś do tytułowej wielkości – gdy już mamy upatrzoną pojemność, warto przeliczyć ją na gramy masy urządzenia. Wyjdzie nam wtedy jak duża jest "koncentracja energii" i który z powerbanków mniej odciśnie się nam na kręgosłupie. Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News Wstęp Procedura testowa i lista powerbanków ADATA D8000L, ADATA P16750, AUKEY PB-XD10 AUKEY PB-XD26, Green Cell Prime PBGc01, Hama PD-12S Hama Power Pack Premium Alu, Huawei AP08Q, Platinet Pro PMPB10WCB Tronsmart Presto PBT10, Xtorm Brick 21K, Xtorm XW301 Tabele wyników i rekomendowane produkty Przewiń w dół do następnego wpisu
jak zrobić własny powerbank